La Linea – Balum Balum

Wiecie, jak trudno zorganizować rodzinie czas? Pogodzić zachcianki dzieci z tuzinem obowiązków swoich własnych, ewentualnego współrodzica? Pewnie wiecie, skoro tutaj zawędrowaliście.

Piątek po święcie kościelnym, dzień wolny w szkole, dzieciaki się nudzą. Nawet chciałam dogodzić i do kina zabrać. Ale że nie ma niczego szczególnego dla małych dzieci w repertuarze, udałam się na webtv.pl w poszukiwaniu jakiegoś namiaru na VOD z bajkami. Bo ja początkująca jestem i się nie orientuję. A koledzy tutaj tak ładnie podsuwają rozwiązania dla takich newbie jak ja. Poszukiwałam jakiegoś filmu animowanego, który obejrzałabym razem z nimi, żeby się nie nudzić i nie chlastać w trakcie oglądania.

Powędrowałam na serwis TVP. Ale szybko uciekłam. Innym razem napiszę, dlaczego. I tak mnie rzuciło na iplex. No i szukam, szukam, szukam, co by tu rzucić na tapetę… Obrazki migały na ekranie. Kiedy znienacka palec mojego dziecka wyprostował się sprężyście i wskazał na ludzika narysowanego białą kreską na niebieskim tle. „A co to?” La Linea – Balum Balum. Dzieci rzuciły się na mnie. Nie było dyskusji. Byłam na straconej pozycji.

La Linea – Balum Balum to włoski serial animowany, który powstał (uwaga!) w 1969 roku. To duch przeszłości. Ma już ponad 40 lat. Dzieciom trudno ogarnąć, że człowiek, który ma 40 lat jeszcze żyje i nie wącha kwiatków od spodu. Dlatego wiadomość, że Balum Balum to 40-latek z kryzysem wieku średniego wywołuje u nich lekki szok. Na szczęście szybko mija, a w jego miejsce pojawia się rechot przechodzący z czasem w lekką głupawkę.

Bohaterem serialu jest postać – kontur – która porusza się w linearnym świecie tworzonym na bieżąco przez tajemniczą rękę rysownika. Postać jest nieco upierdliwa, pokrzykuje na… stwórcę, który stawia na jego prostej drodze różne akcesoria (telewizor, korona), przeszkody (dziura, woda), przeciwników w sporach (miniaturowy sobowtór) czy zwierzątka (np. uroczy żarłoczny krokodyl). Kupa śmiechu. Dzieciom nie jest potrzebna złożona animacja 3D, by dobrze się bawiły, śmiały do rozpuku.

Postać Balum Balum wyszła spod ręki Osvaldo Cavandoli, rysownika, który pracował jako projektant w firmie Alfa Romeo, nim odkrył swoje ciągoty do animacji. Pierwsze odcinki La Linea były realizowane z myślą o reklamie akcesoriów kuchennych firmy Lagostina. W sumie powstało 90 odcinków tego prześmiesznego serialu. Emitowany był w ponad 40 krajach. W Polsce mieliśmy okazję oglądać go w latach ’80 i ’90. Animacja ta stała się kultowa. Kreskowy ludzik pojawiał się później w wielu reklamach (choćby polskiego Simplusa), teledyskach (Gigi d’Agostino, Jamiroquai).

Należy nadmienić, że Cava nie był pierwszym, który wpadł na pomysł stworzenia postaci z kreski. Wcześniej pomyślał o tym Władysław Nehrebecki, twórca „Bolka i Lolka”, który w 1958 roku stworzył bajkę „Myszka i kotek”. Tytułowy kotek był bardziej kreskówkowy niż inne kreskówki. Zmajstrowany był z jednej linii i często się… rozprostowywał.

Oglądanie z dzieciakami La Linea było przyjemną podróżą sentymentalną. Cieszę się, że mnie rzuciło na iplex. Dzięki temu poczułam się tak staro, jak nigdy dotąd. Czas spojrzeć prawdzie w oczy.

SHARE THIS POST

  • Facebook
  • Twitter
  • Myspace
  • Google Buzz
  • Reddit
  • Stumnleupon
  • Delicious
  • Digg
  • Technorati
Author: Xezbeth View all posts by

Leave A Response