Mroczna Trójca

Dear Tim Burton: Please Stop Casting Johnny Depp And Helena Bonham Carter In Every Movie – pisze Eric Kain na swoim forbesowym blogu. No i super. Nie wiem, jak Burton, ale ja lubię, jak mnie błagają, więc to w zasadzie nawet zabawne. A wszystko przez to, że Burton znów zaangażował Deppa i Bonham Carter – tym razem do filmu Mroczne Cienie (Dark Shadows).

Fakt, Burton jest trochę przewidywalny w obsadzaniu głównych ról, ale mnie to absolutnie nie przeszkadza. A jak wiadomo, jestem autorytetem w dziedzinie kinematografii. I w tym autorytarnym tonie zastanawiam się, jaki jest sens takich próśb. Tim Burton ma swojego bzika. Są nim dziwaczne filmy. W ten sposób wyraża siebie. Wyobrażam sobie, jak wiele to dla niego znaczy. Mówi o sobie, że jest człowiekiem nieśmiałym, małomównym i spokojnym, że jest jak stworzony przez niego Edward Nożycoręki. Jest wycofany, trochę jak autystyczne dziecko, które jest jednak bardzo zdolne. Tworzy swoje dziwne filmy. Skoro robi to z uporem maniaka, to można wyciągnąć prosty wniosek, że to po prostu kocha.

Kinematografia to element kultury, dziedzina sztuki. Twórcy filmów to artyści. Czy można powiedzieć artyście, by używał innych figur retorycznych, innych kolorów albo innej techniki obróbki drewna, bo… to, co robi jest już nudne i oklepane? No śmiało. Polecam udać się z taką opinią do artysty kowala i poczekać, aż wybije petentowi z głowy takie pomysły… młotem kowalskim.

Udzielił mi się nieco makabryczny burtonowski klimat. Właśnie. Myślę, że fani twórczości Burtona są nimi m.in. dlatego, że w jego filmach można zobaczyć pokręcone kreacje tworzone przez Johnnego Deppa i Helenę Bonham Carter, którzy są mistrzami makabreski i freak show. Usiłuję znaleźć jakiś sensowny powód, dla którego Burton miałby zrezygnować z angażowania tych aktorów. Dlaczego miałby testować inny zestaw talentów, skoro ten doskonale się sprawdza? Lepsze jest wrogiem dobrego.

Tim Burton, Johnny Depp i Helena Bonham Carter to cudowny trójkąt. Pasują do siebie jak trzy skarpetki nie do pary wiszące na sznurku, czyli idealnie. Tim rysuje te swoje rysunki, autystycznie podróżuje po swoim mrocznym świecie, cierpi na bezsenność, a gdy już śpi, to chrapie. Związał się z Heleną – kobietą, która kojarzy mu się z jego horrorycznymi fantazjami, które być może wywoływały u niego pierwsze erekcje. Jest zwyczajnie konsekwentny, za co go podziwiam. Helena zaś jest zwichrowana i poszukuje ciszy. Ponieważ chrapanie Tima i jego bezsenność zaburzają jej spokój, nie mieszka ze swoim partnerem a w domu obok. Idealnie. O Johnnym można by mówić wiele. Ale jakim trzeba być wykrętem, żeby zgodzić się na zagranie w filmie tylko dlatego, że chciało się zagrać kogoś o imieniu Mort? No sami powiedzcie.

Tim Burton na najbliższe 2 lata ma zaplanowane kreskówki i film o walce potworów z robotami. Może Johnny zagra przybysza z kosmosu, a Helenka wykręconego robota – obrońcę ziemi. I znudzeni znów będą mogli pojęczeć, że obsada im się nie podoba.

Ja też mam apel do Tima Burtona. Dear Tim Burton, please don’t stop casting Johnny Depp and Helena Bonham Carter in every movie. I pojadę jeszcze tak typowo w polskim stylu. Jak się komuś nie podoba, to wiecie co.

Buziaczek

SHARE THIS POST

  • Facebook
  • Twitter
  • Myspace
  • Google Buzz
  • Reddit
  • Stumnleupon
  • Delicious
  • Digg
  • Technorati
Author: Xezbeth View all posts by

Leave A Response