Truman Show

9,0 Overall Score

Co byś zrobił, gdyby nagle, na środku ulicy spadł z wielkim hukiem jakiś niewielki (30 centymetrów długości) przedmiot? Pewnie trochę byś się wystraszył, a po chwili podszedł sprawdzić co to jest. I dopiero wtedy naprawdę zdziwiłbyś się, gdybyś zobaczył, że to jest… reflektor! No, ale po chwili ktoś by powiedział, że to chyba z jakiegoś samolotu i przestałbyś zastanawiać się nad tym zdarzeniem jakoś bardziej wnikliwie. Taka właśnie jest jedna z pierwszych scena w filmie „Truman Show”. I tak właśnie postępuje główny bohater tego filmu – tytułowy Truman. Reflektor spada, Truman go ogląda, za moment w radio samochodowym słyszy informację, że na miasteczko spadł kawałek samolotu. Po chwili reflektor staje się nieistotnym incydentem. Ale my już wiemy… Wiemy, że to spadła gwiazda z nieba. Gwiazda ze sztucznego nieba zawieszonego nad miasteczkiem, w którym mieszka Truman.

Nie przepadam za Jimem Carreyem. Owszem, twarzą potrafi grać niesamowicie, tylko dlaczego w każdym filmie robi te same miny? W końcu to się może znudzić. Właściwie Carrey podobał mi się tylko w „Masce”. Tak było do dzisiaj, tzn. do momentu, gdy obejrzałem „Truman Show”. Tutaj Jim zagrał koncertowo. Przez cały film widać, że ten aktor to jednak nie tylko gumowa twarze, ale prawdziwy talent. Już tylko dla samego Carreya warto zobaczyć ten obraz, a to przecież nie jedyny jego atut. Inni aktorzy również grają znakomicie. Ed Harris jako Christof doskonale sprawdza się w tej roli. Widać, że grana przez niego postać czuje się z jednej strony jak ojciec Trumana, z drugiej jest niczym sam Stworzyciel. Bardzo dobrze spisała się również Laura Linney (Meryl – żona Trumana) – szczególnie zapadają w pamięć jej „reklamówki”.

Drugim, równie ważnym atutem tego tytułu jest niebanalny scenariusz. Film opowiada o człowieku, który jeszcze przed swoimi narodzinami został „zaadoptowany” przez potężną korporacje. Firma ta buduje największe studio telewizyjne na świecie, zatrudnia armię aktorów i statystów, a wszystko to po to, aby przez 24 godziny pokazywać reality show z Trumanem w roli głównej. Oczywiście główny bohater nic o tym nie wie… Prawda, że szalony pomysł? Ale czy na pewno, aż tak bardzo szalony? Dzisiaj zrobienie takiego programu nie byłoby pewnie możliwe ze względu na koszty i aspekty prawne, ale w przyszłości? Po obejrzeniu tego filmu pewnie każdy z widzów zada sobie pytanie „Jak daleko pójdą producenci telewizyjni? Czy jest jakaś granica, której nie przekroczą?”. Przy takiej wizji te różne BigBrothery to małe pikusie…

Z drugiej strony film opowiada również o tym, że każdy człowiek potrzebuje wolności. Wszyscy dookoła Trumana mówią, że gdzie indziej jest źle, że tutaj jest prawie jak w raju, że ma dobra prace, dobra żonę… A jednak Truman chce się wydostać z miasteczka i pokonuje wszystkie przeszkody, aby to osiągnąć… I prawie cala ludzkość dopinguje mu w tym dążeniu do wydostania się na wolność. A gdy już następuje koniec programu, bo główny bohater opuścił scenę, widzowie… zmieniają kanał w telewizorze.

Ten film trzeba zobaczyć.

Reżyseria: Peter Weir
Scenariusz: Andrew Niccol
Muzyka: Burkhard Dallwitz
Obsada: Jim Carrey, Laura Linney, Noah Emmerich, Ed Harris, Natascha McElhone
Produkcja: USA 1998

SHARE THIS POST

  • Facebook
  • Twitter
  • Myspace
  • Google Buzz
  • Reddit
  • Stumnleupon
  • Delicious
  • Digg
  • Technorati
Author: Jakec. View all posts by

Leave A Response