Żelazny rycerz / Ironclad

7,5 Overall Score

„Żelazny rycerz” to film na mdłości. Żeby nie było wątpliwości – film na mdłości, nie przeciwko nim. „Żelazny rycerz” z Jamesem Purefoy’em w roli żelaznego rycerza. Nie zamierzałam go oglądać, ale pan Purefoy mignął mi, gdy skakałam po kanałach. Nie zamierzałam zbytnio angażować się w oglądanie, bo miałam ważniejsze zajęcia, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że film ukazał się mym oczom w okolicy północy.

Fajna fabuła. „Fajna” to fajne słowo, bo nie mówi absolutnie nic. Kanwą jest tutaj historia średniowiecznej Anglii. Nie należy się jednak do tej myśli zbytnio przywiązywać, ponieważ nie jest to film historyczny, a film przygodowy oparty częściowo na prawdzie historycznej. W 1215 roku w wyniku buntu szlachty, duchownych i miast kilku baronów zorganizowało się i wyruszyło na Londyn. Król Jan bez Ziemi przyciśnięty przez nich do muru podpisał Wielką Kartę Swobód, która gwarantowała przywileje zbuntowanym grupom społecznym, natomiast króla Jana zobowiązywała do przestrzegania spisanych w niej zasad pod groźbą buntu baronów. Zainteresowanych historią odsyłam do rzetelnych źródeł.

Król Jan ma w nosie podpisaną Wielką Kartę Swobód. Zbiera armię i rusza do walki z baronami, którzy ośmielili się podnieść na niego rękę. W filmie oglądamy oblężenie zamku Rochester. Jednak nie należy doszukiwać się tutaj zgodności z historią. Obrazek jest jednak bardzo sugestywny. U podstaw filmu dla odmiany nie leży bogate życie dworskie, obfite uczty i odpicowane kobiety. To, co widzimy, przybliża nieco realia ówczesności. Pokazuje bitwę o gród, bitwę z udziałem garstki wojów, bez spektakularnych scen batalistycznych w otwartym polu, bez tysięcy mniej lub bardziej mężnych jegomości.

Mimo, że sceny walki nie przypominają tych z „Braveheart”, robią ogromne wrażenie. Mamy tu bodaj 20 dzielnych wojów przeciwko przeważającym siłom wroga, więc trudno o „wielkie sceny”. Ale naparzanki na murach dają radę. Domniemywam, że są bardzo realistyczne, chociaż nie byłam, nie widziałam, nie wiem. Nie mam do dyspozycji dinopociągu. Ale gdy niedawno zgłębiałam temat konstrukcji średniowiecznych murów i fortyfikacji, to tak właśnie sobie to wszystko wyobrażałam. Ogromne miecze, topory, buławy siekące z morderczą siłą. Krew cieknąca strugami, rozłupane czaszki, tułowia, fruwające trzewia, odrąbywane kończyny. Jak się okazuje, to nie takie proste przerąbać ludzki bark. Trzeba się parę razy zamachnąć.

To właśnie wtedy zrobiło mi się niedobrze. Niemal czułam smak krwi w ustach, a widok ludzkiego mięsa spowodował, że zesztywniałam. Nie mogłam odwrócić wzroku, przełączyć na inny kanał, ani wyłączyć. Musiałam oglądać. Musiałam patrzeć. Oni też patrzyli. Jedni na cierpienie drugich. Przeszywające wrzaski krojonych żywcem ludzki, świdrujące uszy i głowę. Zezwierzęcenie i najwyższe okrucieństwo? Nie wiem. Człowiek z odrąbanymi dłońmi pewnie zbyt długo nie pozostaje żywy, a tym bardziej przytomny. Fakt, że oni tam pewnie za dużo o humanitaryzmie nie wiedzieli.

Nie narzekam, nie krytykuję, nie polemizuję z twórcami. Myślę, że wszystko to odpowiednie środki przekazu, by pokazać klimat epoki. Udało się. Poczułam to. Poczułam smród (zwłaszcza palonych żywcem świń), brud, błoto, gruzy, chłód.

Pojawiła się też magnetyczna chemia pomiędzy templariuszem – tytułowym żelaznym rycerzem a żoną barona Cornhill’a, Isabelą. Zagrana jest bardzo sugestywnie acz powściągliwie. To nie tylko uczucie między kobietą a mężczyzną. To uczucie pomiędzy kobietą, która przysięgała innemu a mężczyzną, który przysięgał nawet nie patrzeć na kobiety.

Film obrazuje nie tylko epokę. Jest też człowiek. Ludzkie dylematy, dramatyczne wybory, niejednoznaczna moralność, mądrość jakaś taka surowa, bez ozdobników.

„Żelaznego rycerza” nie polecam osobom tak wrażliwym na widok krwi i ran ciętych jak ja. To jednak spory dyskomfort patrzeć na takie atrakcje. Ale z drugiej strony mroczna głębia wynagradza ten dyskomfort. Minus – za mało seksu. Plus – dużo napięcia.



Obsada: James Purefoy, Brian Cox, Kate Mara, Derek Jacobi, Paul Giamatti, Charles Dance, Jason Flemyng, Jamie Foreman, Mackenzie Crook, Rhys Parry Jones
Reżyseria: Jonathan English
Scenariusz: Jonathan English, Stephen McDool, Erick Kastel
Produkcja: Niemcy, USA, Wielka Brytania 2011

SHARE THIS POST

  • Facebook
  • Twitter
  • Myspace
  • Google Buzz
  • Reddit
  • Stumnleupon
  • Delicious
  • Digg
  • Technorati
Author: Xezbeth View all posts by

Leave A Response