Seanse dla homofobów

„Sekret Harry’ego” („Wild about Harry”) i „Debiutanci” („Beginners”).

Zacznijmy od tego, że nie bardzo rozumiem powiązania pomiędzy tymi filmami. Za słaby ze mnie detektyw. Powiązania są ewidentne. Obydwa scenariusze zostały oparte na faktach. Podstawą były historie życia autorów. Jakoś nie mogę się pogodzić z tym, że dwie niezależne osoby mają tak podobne historie życiowe, obydwie piszą scenariusz i obydwie robią filmy. A potem w tych filmach bohaterowie opowiadają podobne historie.

W „Sekrecie Harry’ego” mężczyzna (Tate Donovan) po śmierci żony związuje się z drugim mężczyzną. Jego dwie nastoletnie córki dowiadują się, że jest gejem. Lata 70. Dziewczynki są w szoku. Muszą przewartościować całe życie, ich dotychczasowe życie rodzinne, małżeństwo rodziców. A ojciec… w końcu może być szczęśliwy, choć nie do końca. Lata 70 w Ameryce to okres zdecydowanie mniej tolerancyjny niż współczesność, jest o wiele bardziej purytański. Geje nie mogą wychowywać dzieci, nawet jeśli jeden z nich jest biologicznym ojcem.


Historia jest pełna rodzinnego ciepła okraszonego kryształkami lodu. Nie jest kolorowo. Rozczarowania, gorycz, Obwy. Obraz procesu godzenia się z faktami, akceptacji, pełnego zrozumienia. Film dedykowany jest „pamięci taty i pana Gibbsa, którym nigdy nie było dane spacerować razem”.

Film „Debiutanci” to inna, choć podobna historia. Dla odmiany prawie 40-letni Oliver (Evan McGregor) po śmierci matki dowiaduje się, że jego ojciec (Christopher Plummer) jest gejem. Podobnie jak w „Sekrecie Harry’ego” mamy do czynienia z mężczyzną, który w latach 50 ubiegłego wieku związał się z kobietą, mimo poczucia, że to nie jest TO. Hal po śmierci żony budzi się do życia. Zamieszcza ogłoszenie w Internecie. Chce znaleźć partnera i spróbować życia zgodnego ze swoją orientacją seksualną. Ma 75 lat i całe życie udawał. W końcu znajduje miłość. Szybko traci kontrolę nad życiem, którą dopiero co zyskał.


Oliver również spotyka na swojej drodze miłość. Stąpa tak ostrożnie, jak gdyby uważał, że chodzi po polu minowym. Nie wierzy, że to uczucie ma sens. Próbuje nawet rozwalić swój związek.

Mam wrażenie, że obydwaj ojcowie, zapytani o małżeństwo, opowiadają identyczną historię. Choć to zakrawa na szaleństwo. Ręki sobie nie dam uciąć. Muszę obejrzeć „Sekret…” jeszcze raz.

O ile „Sekret…” opowiedziany jest klasycznie, o tyle „Debiutanci” mają dość nietypową narrację. No właśnie – narrację – bo w historii obecny jest narrator. Na dodatek opowieść okraszona jest rysunkami tworzonymi przez Olivera. Żeby było ciekawiej, gada on również z psem.

Dlaczego są to filmy dla homofobów? Naiwnie sądzę, że pokazanie homoseksualizmu z taką zwyczajną, ludzką twarzą kilku mniej zatwardziałym homofobom może rozmiękczyć im serce. Ale nie wiem, jak to jest być homofobem, więc teoretyzuję. Nasi homoseksualni bohaterowie borykają się z problemami, które z jednej strony heterykom mogą wydać się obce, z drugiej zaś pozwalają spojrzeć na temat ze strony, która może nie wywoływać automatycznego sprzeciwu.

Ów sprzeciw budzi męsko-męski seks. Tutaj nie chodzi o seks. Harry ma problemy rodzinne. Teściowie chcą zabrać mu córki, gdy dowiadują się, że jest gejem. Musi wybierać między rodziną a ukochanym. Z której strony nie spojrzeć, to bolesny wybór celebrex 100 mg. Hal natomiast chce cieszyć się życiem w wieku 75 lat. Któż w tym wieku myśli o życiowych rewolucjach? Debiutuje w roli geja. Debiutuje w związku ze sporo młodszym partnerem. Przemawia przez niego tęsknota za czymś prawdziwym.

Obydwa wątki są ciepłe i mają przyjemny klimat. Dla wrażliwców w sam raz. Bez nachalnego epatowania gejowską seksualnością, które mogłoby spowodować, że osoby z mniej otwartymi umysłami (żeby nie powiedzieć wąskimi horyzontami) wyłączyliby film.

Jak to zwykle bywa z głębokimi filmami, każdy znajdzie przesłanie dla siebie. Chciałabym, żeby osoby nie grzeszące tolerancją obejrzały jeden lub drugi i pomyślały sobie, że homoseksualiści również mogą pragnąć stworzyć rodzinę, troszczyć się o najbliższych, siadać razem do kolacji, spacerować, trzymając się za ręce, mieć poczucie bezpieczeństwa z bliską osobą u boku. Po prostu człowiek to człowiek, niemal każdy ma potrzebę wędrowania przez życie z kimś zwanym potocznie (i niesłusznie*) drugą połową. „Sekret Harry’ego” i „Debiutanci” delikatnie i cichutko skandują „Każdy ma prawo do miłości”.

*Autorka uważa, że prawdziwy związek dusz, to nie dwie połówki jabłka, tudzież innego owocu, ale dwa dorodne jabłuszka. Jedno może być zielone, drugie czerwone. To wie osoby, inne i osobne, szanujące odrębność tej drugiej. Teoria z dwiema połówkami zakłada, że bez tej drugiej połówki jest się niekompletnym, w pewnym sensie niepełnowartościowym osobnikiem, który sam nie jest spójną całością, tylko wieczną połówką gnającą za inną połówką. Nastręcza to sporych problemów z samooceną. Ale… bez związku ze sprawą.

SHARE THIS POST

  • Facebook
  • Twitter
  • Myspace
  • Google Buzz
  • Reddit
  • Stumnleupon
  • Delicious
  • Digg
  • Technorati
Author: Xezbeth View all posts by

Leave A Response