WebTV telewizja online Vod wideo na życzenie filmy seriale tv online vod Cartoon
Artykuły

Cartoon Network wychowuje

Uporządkujmy na wstępie, jak funkcjonują dzieci i jak wpływa na nie to, co oglądają. Bez zbędnego demonizowania trzeba uczciwie przyznać, że umysł dziecka jest chłonny jak gąbka. Kilkuletnie dziecko już potrafi pojąć, że to, co ogląda w TV, niekoniecznie jest zgodne z rzeczywistością. Jednak jeśli ogląda coś dzień w dzień, wtapia się to w jego psychikę. Można z łatwością zaobserwować, że dziecko przenosi fabułę bajek do codziennych zabaw z rodzeństwem czy rówieśnikami. Bohaterowie z bajek znajdują się na rysunkach dziecka. Gada o nich, wymyśla historie z nimi związane. I niby wszystko w porządku. Dobrze, że dziecko uczy się szybko, przez obserwację, nie musi życiowych prawideł zakuwać na pamięć, tylko po prostu bierze je i zasysa. Ale – jest bardzo wiele ale.

Kiedyś, gdy byłam nieco młodsza, miałam nieco lepsze zdanie na temat Cartoon Network. Może dlatego, że nieco mniej interesowało mnie, co ten kanał ma do zaoferowania. Pragnę nadmienić, że obecnie nie jestem jakąś maniaczką, która z zapałem czeka, aż się jakiejś bajce noga powinie. Ale jednak zwracam uwagę na to, co się rusza na ekranie telewizora.

Oglądając Cartoon Network, często czuję się jak na wojnie. Nie takiej jak I wojna światowa, czy II wojna światowa. Raczej jak na jakiejś IV czy V. Wojna, której nie rozumiem, nie ogarniam, nie kumam broni, sensu i tego, kto jest zły a kto dobry i dlaczego. Dla dzieciaków, które to regularnie oglądają, to pewnie zupełnie naturalne środowisko, wiedzą, co jest grane. Tylko czy to dobrze, że stan wojny jest naturalnym stanem dla dzieci?

Mnie osobiście bardzo nie podoba się, gdy dzieci po obejrzeniu bajki dostają nagle małpiego rozumu i ganiają po domu, próbując się wzajemnie powybijać. Oczywiście NA NIBY. Tylko że ja nie mam ochoty badać, gdzie leży granica między na niby a naprawdę. Nazywają się imionami bohaterów z bajek, wydają z siebie bojowe okrzyki, jak ci w bajkach i używają broni takich, jak w bajce. Jeśli nie mają odpowiedniej broni, to sobie taką zbudują, albo wyobrażą. To ostatnie to akurat plusy, które jednak można wygenerować w przyjemniejszy sposób. A tak po obejrzeniu „Thundercats”, „Bakugana”, „RedaKai” czy innego szajsu pobudzają swoje emocje w bardzo nieprzyjemny sposób.

Część bajek prezentowanych na Cartoon Network czyści rodzicom kieszenie skuteczniej niż odkurzacz. Kreskówki to tylko część całego systemu. W sklepie do kupienia serie zabawek typu „Bakugan”, „Ben 10” czy „Ninjago”, gazetki, naklejki i inne pierdoły. Kolekcjonerskie pierdoły, czyli takie, które najskuteczniej kieszenie czyszczą, bo jak się ma jedną pierdołę, to czemu nie kupić drugiej i trzeciej. To wręcz obowiązkowe.

Część tego, co można zobaczyć na Cartoon Network, to bajki czczące brzydotę. W ogóle nie wiem, o co chodzi, po co to, na co, komu i dlaczego. „Ed, Edd i Eddy”, „Flapjack”, „Bliźniaki Cramp”, „Edek debeściak”, „Harcerz Lazlo” i wiele innych cudownych bajek z CN. Jeśli ktoś wie, niech mi wytłumaczy, czemu ma służyć takie epatowanie brzydotą, smrodem, brudem, obrzydliwością? Ma to jakoś dzieci uwrażliwić? Ja nie pojmuję i to mnie troszkę deprymuje.

Wszystkie te bajki z wojną w tle, z superbohaterami walczącymi z potworami i kosmitami kreują jakieś dziwaczne wyobrażenie świata. W tym świecie nie ma rodzin, rodziców, zasad narzucanych przez dorosłych, prawo, system. Dzieci są same dla siebie statkiem, żeglarzem, okrętem. Nikogo nie pytają o pozwolenie na walkę z innymi światami czy drużynami, nikomu nie mówią, że idą prać kosmitów. Po prostu nie mają domu, rodziców, przed nikim się nie tłumaczą, przed nikim nie odpowiadają. Nie mają obowiązków domowych, nie ponoszą konsekwencji. Myślicie, że uchodzi to uwadze dzieci, które to oglądają? Oczywiście jest to tak subtelny przekaz, że nie zobaczycie efektu wprost. Ale składałabym na karb tych bajek część problemów wychowawczych, brak posłuszeństwa i trudności w egzekwowaniu zasad.

Cartoon Network ze swoimi kreskówkami nie pobudza dziecięcej wyobraźni. W najlepszym razie dziecko nabawi się koszmarów sennych. Filmy, które zawierają rozbudowaną fabułę, sprzedają gotowe historie zamknięte w określonym systemie, w świecie zbudowanym cegiełka po cegiełce na potrzeby tegoż przedstawienia, NIE pobudzają dziecięcej wyobraźni. Nawet jeśli całą tę szopkę dziecko wykorzystuje w zabawie, to jest to wyłącznie praca odtwórcza. Używa gotowych produktów, gotowych sytuacji, gotowych postaci, gotowej nomenklatury i samo wchodzi w rolę, siebie do roli nagina, upycha siebie w tę szufladkę.

Nie musisz zamykać telewizora na klucz, nie musisz wyrzucać go przez okno, przykuwać dziecka do kaloryfera w pokoju obok. Ale zalecam rozsądek w doborze bajkowego repertuaru. Lepsza jedna porządna bajka pełnometrażowa, niż pół dnia ekspozycji na takie toksyny, jakie sieje Cartoon Network. Zresztą jest mnóstwo innych kanałów dziecięcych, które „o dziwo” są dla dzieci odpowiednie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *