Recenzje

Godziny szczytu 2 / Rush Hours 2

Lubię filmy gdzie jest dużo łubudu i dużo niezłego humoru. A jeśli do tego dojdzie niezła sensacyjna fabuła to zabawa bywa przednia. Tak było np. z „Godzinami szczytu”, który stał się niezłym przebojem. Twórcy postanowili zwielokrotnić swoje zyski i zastosować ten sam patent kolejny raz, czyli stworzyć „Godziny szczytu 2”. I co im wyszło? Oj, nic ciekawego. Nuda :(

Tym razem sytuacja się odwraca (przynajmniej początkowo) – to Carter jest w obcym dla siebie kraju (Hong-Kong), a jego partnerem i przewodnikiem jest Lee. Ktoś podkłada bombę w ambasadzie amerykańskiej i oczywiście nasi bohaterowie biorą się do roboty – starają się wykryć sprawcę.

Co na pewno można powiedzieć o „Godzinach szczytu 2”? Że są nudne. O ile „jedynka” wnosiła jakąś świeżość do filmów sensacyjno-komediowych (bo właściwie to w tym filmie nieazjatycka publiczność poznała Jackie Chana, a i Chris Tucker np. po tej stronie Oceanu nie był zbyt znany), to „dwójka” nie daje nam nic nowego.

Pierwsze parę minut filmu daje nam próbkę tego co się będzie działo przez cały film, tzn. nudny dowcip, niezbyt ciekawe walki i… właściwie to wszystko. Dalej zmienia się tylko tło, osoby na drugim planie, a pozostałe elementy są takie same.

Dodatkowo rozczarowuje sam Jackie Chan. W innych(wcześniejszych) filmach można podziwiać sposób jego walki, umiejętne wykorzystanie różnych przedmiotów – wyglądało to naprawdę efektownie. Tutaj nic z tego prawie nie ma :( Tylko raz wykorzystuje jakąś blaszaną puszkę i właściwie tylko raz (wbiegając na rusztowanie) pokazuje swoją sławetną kocią zwinność. Czyżby się starzał?

Chris Tucker jest w sumie cały czas taki sam. Tzn. wkurzający na dłuższą metę :) A przynajmniej mnie denerwuje jego piskliwy głos. Na jego plus można zaliczyć to, że tym razem czasami używa nie tylko gardła, ale i pięści.

Pozostali aktorzy to tylko tło dla tych dwóch aktorów prezentujący raczej rzemieślniczy poziom.

Fabuła jest taka sobie. Znowu jakieś matryce do wyrobu fałszywych dolców, jakieś osobiste wendetty – rutyna, która momentami ma za zadanie tylko nieznacznie uprawdopodobnić to co dzieje się na ekranie.

Muzyka i zdjęcia również niczym nadzwyczajnym nie powalają. Tylko momentami jedno i drugie wybija się ponad przeciętność, a i to pewnie nie dzięki inwencji twórców ale sporego budżetu jakim dysponowali producenci.

Jako zdecydowany plus tego obrazu należy zaliczyć to, że nie ma w nim przesadzonej, zbędnej brutalności i nie ma przekleństw!!! Jak na współczesny, amerykański film sensacyjny to ewenement! Spokojnie można obejrzeć ten tytuł z jakimś małolatem nie narażając się na pytania „A co ten pan robi tej pani i czy to ją boli?”.

Płyta DVD została wydana bardzo przyzwoicie. Samo menu jest brzydkie i nieruchome, co w dzisiejszych czasach dziwi, ale za to płytka ma jedną naprawdę dużą zaletę – prawie w całości została spolszczona!!! Film możemy oglądać albo z lektorem, albo z polskimi napisami. W materiałach dodatkowych mamy do czynienia tylko z polskimi napisami. Właściwie to aż, a nie tylko, bo niestety niewiele płyt jest spolszczonych do tego stopnia. Same dodatki są niezwykle obszerne. Mamy tutaj sporo filmików dotyczących produkcji obrazu, sporo wyciętych scen, i trochę zabawnych wpadek z planu. Jest również możliwość obejrzenia filmu z komentarzem reżysera i scenarzysty – niestety ten bonus nie jest dostępny w wersji polskiej.

„Rush Hours 2” to przeciętny film, który nadaje się do obejrzenia tylko w wersji DVD – bo wówczas możemy zapoznać się z dodatkami. Bo sam film jest po prostu nudny…

Reżyseria: Brett Ratner
Scenariusz: Ross LaManna, Jeff Nathanson
Muzyka: Lalo Schifrin
Obsada: Jackie Chan, Chris Tucker, John Lone, Zhang Ziyi, Roselyn Sanchez
Produkcja: Hong-Kong, USA 2001

Moja ocena: 5,5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *