Recenzje

Million Dollar Hotel / The Million Dollar Hotel

Wyobraź sobie hotel w Los Angeles o nazwie „Million Dollar Hotel”. Wydawałoby się, że powinien to być przybytek ludzi bogatych. Ale tak nie jest. Przynajmniej w filmie Wima Wendersa. Tutaj hotel zaludniony jest różnymi indywiduami z pogranicza komedii, groteski i dramatu. Ludźmi zrzuconymi na margines społeczeństwa z własnej woli, bądź przez nieszczęśliwy los. W takim właśnie hotelu ginie Izzy – biedak z wyboru, który okazuje się synem bogacza. A ponieważ ojciec nie może uwierzyć w jego samobójstwo sprawę zaczyna badać FBI. Do hotelu przybywa agent Skinner…

Dawno nie widziałem filmu o tak pokręconym klimacie. Z jednej strony mamy kryminał, innym głównym motywem jest romans, sporo tutaj groteski i absurdu, a momentami jest prawie magicznie. A i element science-fiction się znajdzie – akcja dzieje się w niedalekiej, ale jednak, przyszłości…

Mimo takiego zagmatwania reżyserowi udało się stworzyć dzieło spójne i dające się oglądać z wielką przyjemnością. Duża w tym zasługa umiejętnego prowadzenia aktorów, ale i oni sami starają się z siebie wykrzesać jak najwięcej ikry. Zdecydowanie najlepiej wyszło to Jeremiemu Daviesowi, który jako Tom Tom na długo zapada w pamięć. Nieźle sekunduje mu Mila Jovovich – o niej równie nie łatwo zapomnieć, szczególnie męskiej części publiczności. Nawet Mel Gibson, mimo pewnej, dosłownej i w przenośni, sztywności swoją grą zaskakuje. Tak nawiasem mówiąc postać kreowana przez niego przywodzi mi na myśl agenta Coopera z „Miasteczka Twin Peaks”. Właściwie to cały film ma trochę z atmosfery tego niezapomnianego serialu. Ale wracając do tematu. Pozostali aktorzy także wzorowo zapracowali na swoje pensje. Ale nic w tym dziwnego, bo reżyserowi udało się ściągnąć na plan prawie same gwiazdy. Naprawdę jest co podziwiać w tym filmie.

Scenariusz jest intrygujący. Nie jest to mistrzostwo świata, ale może wciągnąć, a i zaskoczyć potrafi kilkukrotnie. W dodatku takiej menażerii dziwolągów dawno nie widziałem na ekranie…

Ciekawie prezentują się zdjęcia. Momentami leniwe, momentami agresywniejsze. Wszystko prowadzone w odpowiednim tempie, w sposób nie pozwalający na nudę. Million Dollar Hotel

Bardzo dobrze sprawdza się muzyka towarzysząca obrazowi. Zresztą jej autorzy to artyści nietuzinkowi. Bono, Brian Eno… to nazwiska mówiące same za siebie. Ale z drugiej strony dźwięki te nie porwały mnie na tyle, aby czuć potrzebę posiadania soundtracku na własność.

Płyta DVD wypada poniżej średniej. Tzn. dźwięk i obraz jest ok., ale dodatki marne, w małej ilości i nie spolszczone. Na plus należy zaliczyć możliwość wyboru pomiędzy wersją z napisami polskimi lub z lektorem.

„Million Dolar Hotel” wbrew pozorom (zaczyna się od samobójczego skoku głównego bohatera) jest filmem ciepłym i optymistycznym. Opowiada o tym, że w każdym miejscu i każdy może znaleźć prawdziwą miłość. A także o tym, że jest to najważniejsza rzecz w naszym życiu. I właściwie to nic więcej się nie liczy. A jaką prawdę Ty znajdziesz w tym obrazie? Koniecznie przekonaj się sam…

Reżyseria: Wim Wenders
Scenariusz: Wim Wenders, Bono, Nicholas Klein
Muzyka: Bono, Brian Eno
Obsada: Jeremy Davies, Mel Gibson, Milla Jovovich, Jimmy Smits, Peter Stormare, Amanda Plummer
Produkcja: USA 2000

Moja ocena: 8,0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *