Recenzje

Nawiedzony / The Haunting

Mimo upływu dwóch miesięcy od śmierci swojej matki Nell (Taylor) nadal budzi się w środku nocy, bo wydaje jej się, ze matka znowu ja wola. W dodatku pojawiają się kłopoty finansowe i mieszkaniowe. Na szczęście ktoś podpowiada Nell, żeby zajrzała do gazety, gdzie widnieje ogłoszenie o poszukiwaniu chętnych do wzięcia udziału w eksperymencie. Udział ten ma być sowicie wynagrodzony. Badanie ma dotyczyć bezsenności. Oczywiście Nell zgłasza się i zostaje przyjęta.

Razem z pozostałymi ochotnikami oraz doktorem i jego asystentka zostają zakwaterowani w niesamowitym zamku Hill House. Po zmroku zostają tam tylko oni – 6 osób (bo członków eksperymentu jest czworo), praktycznie odciętych od świata. Do najbliższych sąsiadów jest 15 kilometrów, w budynku nie ma telefonu, radia ani telewizora. W dodatku (o czym uczestnicy badań oczywiście nie wiedzą) doktor Marrow wcale nie chce badać bezsenności tylko ludzki strach. A budynek, w którym zamieszkali może nieźle przestraszyć.

Mimo całej plejady gwiazd po obydwu stronach kamer „Nawiedzony” nie jest bardzo dobrym filmem. Właściwie jest filmem przeciętnym. Praktycznie przez cały seans widz ma nieodparte wrażenie, że to już było. Brak tutaj oryginalności – to chyba podstawowa wada „Nawiedzonego”. Drugi, duży minus to… zbyt mała dawka grozy i strachu. Owszem, są momenty, podczas których widz nerwowo zaciska dłonie i spodziewa się, że za chwile akcja rozkręci się jeszcze bardziej dostarczając niesamowitych wrażeń… A tu nic :( Napięcie nie rośnie, a nawet spada i robi się nudnawo. W dodatku scenarzyści chyba nie przyłożyli się do sprawy i trochę spaprali niektóre motywy. Na przykład jeden z uczestników eksperymentu wraz z asystentka doktora wyjeżdżają do szpitala. Dostaje polecenie, żeby zadzwonić jak już będzie wiedział co jest grane i… tyle ich widzimy i słyszymy. A dlaczego właściwie budowniczy tego domu zabijał dzieci i nie pozwalał im odejść to też się nie dowiadujemy? Co robi… eee, nie będę się już więcej czepiał. Czas na pozytywy.

Warto zobaczyć ten film z dwóch powodów. Po pierwsze to budynek będący właściwie głównym bohaterem filmu. Jest naprawdę fantastyczny!!! Niesamowicie wielki i niesamowicie zdobiony. A te zdobienia są wręcz szalone!!! Niezliczona liczba rzeźb cherubinków, zwierząt, demonów i innych rzeczy. Wspaniale posadzki i obrazy przyprawiające o dreszcze… Naprawdę warto przyjrzeć się temu domostwu. Druga pozytywna sprawa w tym obrazie to efekty specjalne, a właściwie animacje. Są one zrobione ze smakiem i w odpowiedniej ilości. Na pewno nie ma tu miejsca, jak często bywa, przerost formy nad treścią. Szczególnie w pamięć zapada scena z prześcieradłem…

Aktorzy grają całkiem dobrze. Może Wilson i Neeson wypadają niezbyt interesująco. Taylor jest ok. a Zeta-Jones powoli przesuwa się na pozycje nr 1 na mojej prywatnej liście najlepszych aktorek :)))

W sumie, jak już napisałem wcześniej, „Nawiedzony” to film przeciętny. Wielbiciele horrorów raczej będą rozczarowani. Za to osoby, które nie trawią dużej dawki strachu, a chciałyby się pobać troszeczkę mogą po ten tytuł sięgnąć spokojnie…

Reżyseria: Jan de Bont
Scenariusz: David Self
Muzyka: Jerry Goldsmith
Obsada: Lili Taylor, Liam Neeson, Catherine Zeta-Jones, Owen Wilson
Produkcja: USA 1999

Moja ocena: 6,5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *