Recenzje

12 Małp / Twelve Monkeys

W roku 1997 5 miliardów ludzi zginęło w wyniku zakażenia nowym, nieznanym wirusem. Wyginęli tylko ludzie – dla innych form życia wirus nie był niebezpieczny. Ci, którzy przeżyli schronili się pod ziemię i zostali zmuszeni do życia w tych warunkach dopóki nie zostanie wynaleziona szczepionka. Trudne to było, gdyż nie zachował się wirus w czystej postaci. W latach 30 XXI wieku ludzie nadal mieszkali pod ziemia i nadal nie potrafili poradzić sobie z wirusem. Ratunkiem mogłaby być podróż w czasie do momentu, w którym zaczęła się zaraza. Podróż, z której udałoby się przywieźć wirusa w czystej, niezmutowanej postaci.

James Cole został wybrany „na ochotnika” do odbycia takiej podróży. Za pierwszym razem został źle umieszczony – w roku 1990, a ponieważ nikt go nie rozumiał trafił do… domu wariatów. Tutaj poznał dwie ważne dla dalszej akcji postacie – panią psycholog Kathryn Railly i jednego z pacjentów Jeffrey”a Goinesa. Dzięki kolejnej podróży w czasie w końcu trafił do 1997 roku i mógł wyśledzić kto rozsiał wirusa…

Bruce Willis zagrał w wielu znakomitych filmach. Właściwie to trudno, bez głębszego zastanowienia, wymienić jakiś słaby film z jego udziałem. „12 Małp” również nie jest słabym filmem, a rzekłbym nawet, ze bardzo dobrym. Jego, tzn. filmu, atutem jest niesamowita atmosfera i gra głównych bohaterów. Bruce Willis prawie przez cały czas wygląda jak osobnik na ciężkim haju, mający problemy z utrzymaniem równowagi – i widz dosłownie czuje ten ból, który opanował ciało granej przez Willisa postaci. Brad Pitt również nieźle poradził sobie z rola niezrównoważonego Goinesa. Trochę nijako (ale to wcale nie znaczy „źle”) na tym tle wypadła Madeleine Stowe.

Fabuła nie jest może zbyt oryginalna (zagłada ludzkości w wyniku ataku biologicznego, podróż w czasie, brak możliwości nawiązania kontaktu pomiędzy przybyszem z przyszłości, a ludźmi „współczesnymi”), ale dzięki odpowiednim zdjęciom, muzyce, oświetleniu i innym elementom stworzono bardzo mroczny klimat. Dodatkowo grozę buduje cały czas przewijająca się informacja, że w wyniku podróży w czasie nie da się zmienić historii (czyli uratować ludzkości)… Czyżby nie miałoby być happy endu?

Filmy, które dzieją się w niedalekiej przyszłości maja jedna wadę – szybko zbliża się rok, w którym dzieje się ich akcja. Tak jest w przypadku „12 Małp”. Film powstał w 1995 roku, a jego akcja dzieje się głównie w 1997 roku i teraz ogląda się taki film trochę głupio. Na szczęście pod każdym innym względem ten obraz nie postarzał się ani trochę. Oczywiście sporo pomaga w tym nośnik DVD – dzięki temu mamy obraz bardzo dobrej jakości, a i dźwięk jest ok.

Jeśli jeszcze ktoś nie widział tego filmu, to musi koniecznie to naprawić.

Reżyseria: Terry Gilliam
Scenariusz: Chris Marker, David Webb Peoples, Janet Peoples
Muzyka: Paul Buckmaster, Charls Olins
Obsada: Bruce Willis, Brad Pitt, Madeleine Stowe
Produkcja: USA 1995

Moja ocena: 8,5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *