Recenzje

Stracone dusze / Lost Souls

Do szpitala psychiatrycznego przybywa grupa księży wraz ze świeckimi pomocnikami. Mają odprawić egzorcyzmy nad jednym z pensjonariuszy – wielokrotnym mordercą Joe the Orderly. Z celi, w której odbywa się obrzęd dochodzą przerażające dźwięki…

Maya Larkin, jedna ze świeckich pomocnic rozszyfrowuje informacje zapisane przez Joego. Z zapisków wyłania się nazwisko Petera Kelsona. Okazuje się, że jest on znanym badaczem morderców seryjnych. Maya kontaktuje się z Peterem i zaczyna go sprawdzać…

Janusz Kamiński to kolejny operator polskiego pochodzenia, który postanowił sprawdzić się w roli reżysera. Czy wyszedł z tego zadania obronną ręka? Połowicznie…

„Stracone dusze” to horror. Pierwsza polowa filmu jest naprawdę intrygująca i wciągająca. Mroczna atmosfera nie pozostawia widza obojętnym na to co dzieje się na ekranie. Niestety, potem cały klimat traci na sile, bo film przeradza się w kolejna wersje „Egzorcysty” skrzyżowanego z „Omenem” i dodatkowo podlanego „Dzieckiem Rosamery”… To wszystko już było! Mimo niezłego początku film okazuje się tytułem przeciętnym, a dla bardziej obeznanego z tematem widza wręcz nudny :(

Na szczęście jest w tym filmie parę rzeczy, które zasługują na uznanie. Po pierwsze aktorzy – Ben Chaplin jest bardzo dobry, a Winona Ryder jak zwykle wspaniała. Dla jej cudownych oczu warto zobaczyć ten film. Drugi duży plus „Straconych dusz” to zdjęcia. Co prawda Kamiński uparcie twierdzi, że nie mieszał się do pracy operatora Mauro Fiore, ale to chyba nie do końca jest prawdą. Nie potrafię napisać co w tych zdjęciach jest tak niesamowitego – to trzeba to zobaczyć koniecznie samemu. Ale tu małe ostrzeżenie i porada jednocześnie. Tego obrazu nie wolno oglądać przy jasnym świetle – wówczas zdjęcia trącą bardzo dużo. To dlatego, że cały film jest tak jakby lekko nieostry, przykryty lekka mgiełką. Dopiero w ciemnościach można dostrzec piękno poszczególnych ujęć. A i większy niż 21 cali telewizor przydałby się…

Duże znaczenie w budowaniu nastroju ma też muzyka. Kamiński zatrudnił do tego zadania Jana A. P. Kaczmarka. Trzeba przyznać, że w zalewie hip-hopowych, industrialnych, metalowych i ogólnie mówiąc nowoczesnych dźwięków soundtrack „Straconych dusz” brzmi interesująco i oryginalnie. Zwróćcie uwagę na tę muzykę…

Jeśli lubisz horrory, to „Stracone dusze” rozczarują Cię, bo nie znajdziesz w tym filmie prawie nic nowego. Z drugiej strony to całkiem niezły filmik na zimowy wieczory we dwoje… No i fani Winony Ryder nie powinni ominąć tego tytułu.

Reżyseria: Janusz Kamiński
Scenariusz: Pierce Gardner
Muzyka: Jan A. P. Kaczmarek
Obsada: Winona Ryder, Ben Chaplin, John Hurt
Produkcja: USA 2000

Moja ocena: 7,0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *