Recenzje

Bez twarzy / Face Off

Castor Troy to znany morderca i terrorysta. Za odpowiednie pieniądze zrobi wszystko. Jedna z jego zbrodni jest próba zabójstwa agenta FBI – Seana Archera. Niestety, ale podczas zamachu ginie 6-letni syn Archera. Sam agent przeżył zamach…

Przez następne 6 lat Sean miał jeden cel – dopaść Castora. Z powodu obsesyjnego wręcz pragnienia zemsty doprowadził do kryzysu w rodzinie. Jednocześnie zdołał dokładnie poznać życie i zwyczaje swojego największego wroga i jego brata Polluxa. Pewnego dnia Pollux popełnia błąd – wynajmuje samolot na swoje nazwisko. A ponieważ bracia są nierozłączni to Archer wie, że tym samolotem będzie leciał również Castor. W końcu zemsta dopełnia się. Ale czy na pewno?

Mimo, że to nie jest najnowszy film jakoś tak wyszło, że dopiero teraz go obejrzałem. I dobrze, że wreszcie płytka z „Bez twarzy” wylądowała w gardzieli mojego odtwarzacza. Lubię dobre kino akcji i w tym przypadku moje nadzieje na dobra zabawę zostały spełnione.

„Bez twarzy” to kawał dobrej roboty. Samo nazwisko reżysera gwarantuje akcje na najwyższych obrotach. Trochę się obawiałem, czy nie będzie nadmiaru „baletu śmierci”, niemożliwych praktycznie do wykonanie akrobacji, biegania po ścianach, itp. ulubionych chwytów Johna Woo. Na szczęście tym razem reżyser nie przesadził z choreografią walk i wyglądają one bardziej prawdopodobnie niż w innych jego produkcjach. Oczywiście trochę przesady tez jest, bo jakżeby inaczej :))) Inne ulubione „zagrywki” Woo również są obecne – bohaterowie, niczym szermierze krzyżujący szpady często spoglądają nawzajem w lufy swoich pistoletów, gołąbki też się znajdą…Czyli to wszystko czego można spodziewać się po Johnie Woo, ale tym razem bez zbytecznej przesady.

Sam reżyser filmu nie robi (choć bywają i takie przypadki). Równie ważnym elementem są aktorzy. Tutaj mamy I ligę. Zarówno Travolta, jak i Cage pokazują, że nie tylko za przystojne (kwestia dyskusyjna :) twarze biorą forsę. Obydwaj panowie maja w tym filmie okazje zagrać dwie (a właściwie nawet 3!) role. I to role naprawdę trudne do zagrania – muszą grać, że grają rolę swojego największego wroga. Zamotane prawda? Pewnie nic w tym momencie nie rozumiesz, he he. Jak obejrzysz film to będziesz wiedział o co mi chodziło :)

Pozostali aktorzy również „dają radę”. Allen jest ok, ale za to Alessandro Nivola daje się zapamiętać w roli infantylnego geniusza Polluxa. Pozostali aktorzy właściwie tworzą tło, ale wywiązują się ze swoich zadań ok.

Film trzyma w napięciu i nie daje odetchnąć. Ciągle coś zaskakuje i widz nie jest do końca pewien, jak to się wszystko kończy. Niestety, ale najsłabszym elementem całej historii jest, moim zdaniem, właśnie końcówka – coś za szybko władze wierzą Archerowi – czyżby jego żona miała aż taką sile przekonywania? Pozostawia to niewielki niesmak… Scena ucieczki z więzienia również nie wypada zbyt realistycznie… Za to reszta jest ok.

Jeśli lubisz dobrze nakręcone i dobrze zagrane kino akcji to ten film musisz zobaczyć koniecznie!!!

Płyta DVD oprócz samego filmu zawiera zwiastun kinowy, zmontowane w „teledysk” najefektowniejsze sceny z filmu, krótkie biografie i filmografie twórców oraz zwiastun filmu „Pearl Harbor”. Trochę mało jak na dzisiejsze standardy…

Reżyseria: John Woo
Scenariusz: Mike Werb & Michael Colleary
Muzyka: John Powell
Obsada: John Travolta, Nickolas Cage, Joan Allen, Alessandro Nivola, Gina Gershon
Produkcja: USA 1997

Moja ocena: 7,5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *